Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

July 09 2020

23:38
Jakie mam marzenie ? Wbrew pozorom nie jest ono skomplikowane - mieć prawdziwy dom. Wstawać przed wszystkimi domownikami, szykować pyszne śniadanie, budzić męża do pracy i szykować czwórkę dzieci do szkoły i przedszkoli. Wziąć psa na spacer i jechać do pracy. Czy to dużo ? Nie wiem ale takie mam marzenie. Chce mieć dom, miłość, rodzinę.
23:02
Szybko próbujemy wyleczyć nasze rany, przez co w wieku 30 lat czujemy się wypaleni. I dajemy coraz mniej za każdym razem, gdy zaczynamy z kimś nowym. Ale bycie obojętnym, wyzbycie się uczuć, to wielka strata.
— Call me by your name
Reposted fromifyouleave ifyouleave viaheavencanwait heavencanwait
23:02
Pewnego dnia będziesz niepohamowanie wdzięczny,
że niektóre sprawy nie potoczyły się tak jak chciałeś.

Dotrze do Ciebie, że to właśnie dzięki temu co się nie udało,
dzisiaj jesteś tak bardzo szczęśliwy.

Zrozumiesz, że to właśnie ta jedna rzecz,
która nie poszła po Twojej myśli,
odmieniła wszystko na lepsze.

Właśnie dzięki temu spotkało Cię coś jeszcze piękniejszego.
Niespodziewanego, ale zdecydowanie magicznego.

To zabawne jak przewrotny potrafi być nasz los.
Coś co jednego dnia uważamy za największą tragedię,
z biegiem czasu okazuje się naszym zbawieniem.
Coś co miało być naszym przekleństwem,
stało się błogosławieństwem.

Takie jest właśnie życie.

NIC NIE DZIEJE SIĘ BEZ PRZYCZYNY.

Tomasz Badura – Fragment rozdziału trzydziestego trzeciego z  książki "GENTLEMAN".
23:01
Stanąć oko w oko z własną rozpaczą, lękiem, niemocą, wstydem, agresją - to boli.
— Nosowska
Reposted fromzapachsiana zapachsiana viaIzzy721 Izzy721
22:59
Z tego składa się wspólne życie, nie wiesz? Nie ze strojenia się, udawania kogoś, kim się nie jest, nie z seksu, smacznych obiadków albo bukietów kwiatów. Wspólne życie to codzienne wstawanie z zapuchniętymi oczami, sraczki i zaparcia, grypy i bóle głowy, obolałe stopy i zepsute drzwiczki od szafki kuchennej.
— Agnieszka Olejnik
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viasweetnothingg sweetnothingg
22:33
To był specyficzny rok, trudny. Podjęłam ważne i moim zdaniem korzystne decyzje. Od zawsze miałam poczucie, że jestem otoczona fosą, że jestem nieufna. Robię wrażenie osoby otwartej, mówię otwarcie na niektóre tematy, natomiast tak naprawdę wiele beczek soli trzeba ze ną zjeść, żebym uznała relację za przyjaźń.
— Katarzyna Nosowska w magazynie
Reposted fromnosowska nosowska viasweetnothingg sweetnothingg
22:32
W miłości na początku dotyk jest esencją uczucia i nawet jeśli z czasem przestaje być pierwszoplanowy, to idealnie byłoby, żeby zawsze pozostał ważny. Jeśli ubywa go do tego stopnia, że właściwie mogłoby go nie być - lub kiedy naprawdę go nie ma, bo i tak się zdarza - to znaczy, że w relacji coś głęboko się popsuło. A gdy już wszystko się spieprzy do końca, to paradoksalnie właśnie za dotykiem tęskni się najbardziej.
— Krystyna Dąbrowska
Reposted fromnacpanaa nacpanaa
22:32
6513 da05 500
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viaIzzy721 Izzy721

June 30 2020

20:17
5006 2979
Reposted fromxalchemic xalchemic viaMsChocolate MsChocolate
20:16

Nie boimy się wejść w związki boimy się uzależnienia od drugiej osoby. Umieramy ze strachu ze jedno słowo czy gest może nas doszczętnie zniszczyć.

Reposted fromFearIsALie FearIsALie viaheavencanwait heavencanwait
20:16
9602 d0c2 500
Reposted fromkwasmilosz kwasmilosz viadontforgot dontforgot
20:15
Reposted fromshakeme shakeme viadontforgot dontforgot
20:15
0712 2b9f
Reposted fromsoupdujour soupdujour viafrytkatosia frytkatosia
20:15

"Dorosłość nie jest niczym więcej niż tylko odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą".

Carlos Ruiz Zafón "Pałac Północy"

20:15
Najgorsze jest to, że nie panujesz nad tym jak się od kogoś uzależniasz.
— Autor nieznany
Reposted fromFearIsALie FearIsALie viaheavencanwait heavencanwait
20:14
Chciałabym mieć męża. 11 lat spędziłam u boku mężczyzn niegotowych. Zastanawiających się. Spędzających ze mną miło czas, ale opowiadających mi o priorytecie wolności w swoim życiu, nie chcących nawet poruszać innych tematów. A ja miałam 23 lata i wydawało mi się, że to trochę nieważne czego ja chcę, że prawdziwa fajna laska powinna być wyluzowana, nie chcieć stałego związku, zgadzać się na wszystko co zaproponuje jej partner w łóżku, chodzić na striptiz i umieć nie narzekać, czyli zająć się sobą, kiedy on mówi "w życiu mężczyzny jest taki moment, kiedy należy wyruszyć w samodzielny rejs". Cicho w głowie pisałam "chcę mieć dom". Chciałam razem robić remont i kupować choinkę. Po 11 latach zostałam sama w pustym domu z refleksją, że przecież kurwa mać, moi znajomi biorą śluby i to ci których znałam przez ten czas. Patrzyłam w ciemny sufit i myślałam sobie "o co ci kurwa chodzi". I zrozumiałam. Chodzi mi o bycie z kimś, kto się nie boi. Kiedy mówię "chcę męża" to mówię "z puli wszystkich mężczyzn wybieram nie tych, którzy boją się związku tylko tych, którzy doceniają to kim jestem i mówią nie szukam dalej, a kiedy będzie źle, to usiądę z tobą, a jak będzie trzeba wybulę 180 zeta na terapię par i będę w tym z tobą". To nie jest romantyczna wizja. Wiem, że nie każdy chce ją spełniać, tylko ja o tym nie mówiłam. Bo się bałam. Bo nie wypada. Bo w ogóle nie wypada, żeby kobieta chciała wziąć ślub i mówiła o tym wprost, bo to jest biała sukienka, wesele i zdjęcia. Oczywiście ja najchętniej wzięłabym ślub w dwie osoby w urzędzie stanu cywilnego, bo nie ma za mną tęsknoty za ceremonią, jest tęsknota za partnerem który wybiera mnie tak jak ja wybieram jego. Po 11 latach zdałam sobie sprawę z tego, że chcę kogoś, kto chce ze mną robić remont, mimo że ja bardzo tego remontu nie chcę, kto stwierdza "nie szukam dalej, jesteś najzabawniejsza i miła w dotyku". Nie potrzebuję do tego czekania AŻ ON TO ZROBI, w myśl tych wszystkich psychoewolucjonistycznych bredni, gdzie mężczyzna zdobywa, bo ma penisa i penetruje i przyzwyczajony jest do zdobywania. Widzę to jako wzajemny kontrakt dwóch osób, które lubią się ze sobą śmiać, lubią się dotykać, wiedzą że będą się kłocić, ale ta kłótnia to nie bitwa o Iwo jimę, tylko regulacja przez kryzys. Ale na samym końcu musi być pewność. Obydwie strony muszą chcieć tego. "Mam tę obrączkę bo chcę wszystkim powiedzieć, że już nie szukam. Tak długo aż obydwojgu nam będzie zależało na nas i obydwie strony będą chciały pertaktować szczerze o tym co się dzieje, tak długo jesteśmy mężem i żoną. Tak długo jak będę chciała czuć smak jego spermy na języku, tak długo jak po wyjeździe nie będę mogła przestać go słuchać kiedy opowiada, tak długo kiedy będzie moim przyjacielem. Odpowiedzialni osobno za coś co jest nami razem". Ponieważ 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że mimo że bardzo źle znoszę mieszkanie z kimś, że zawsze ten sam problem: nie umiem "zadbać o swoje potrzeby" jak piszą w Wysokich Obcasach, czyli nie umiem wystękać "yyy wiesz co jest mi smutno że tak robisz i jakby rób co chcesz, wiem że jesteśmy oddzielnymi planetami czy chuj po prostu osobami", że mimo że moja strategia dbania o potrzeby polega na zaczynaniu zdania od "yy bo ja jestem zjebana" (bo jednak jestem, bo bycie dzieckiem nadużywanym w dzieciństwie powoduje, że jesteś obrośnięty bąblami i siniakami, które lubią pękać w najmniej oczekiwanych momentach, i nie jest to piękny widok) że mimo że czasem naprawdę tak myślę, niech mnie nikt nie dotyka, jestem Mechaniczną Małgorzatą, proszę przestać, nic mnie nie boli i nigdy mi na nikim nie zależy. Więc te 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że to kłamstwo. Że chcę mieć ulubioną osobę i razem z nią poznawać świat. Iść obok niej, a ona niech obok mnie idzie. Jako oddzielne osoby, które idą obok i razem, które są na tyle dorosłe, że potrafią szczerze ze sobą rozmawiać o rzeczach najtrudniejszych do przyznania się. I chcę mówić o niej "mój mąż", ponieważ wierzę że ten termin można zastąpić czymś innym, że "żona" może być osobą rysującą na asfalcie, a mąż może nie myśleć poważnie o nieruchomościach tylko rysować komiksy. Jak Bóg mi miły, nie ustanę w tym. Śmieją się ze mnie kiedy to mówię, a potem słyszę inne kobiety, które też tego chcą. Nie każdy potrafi na trzeźwo o czwartej trzydzieści co miesiąc śpiewać Davida Guettę nad Wisłą, zastanawiać się nad ulubionymi słowami i płakać co 45 minut.
— Małgorzata Halber
20:10
2642 cb5b
Reposted fromlisekhipisek lisekhipisek viasoftboi softboi
20:08
Jak można zastąpić kimś innym miłość swojego życia?
— Tess Gerritsen
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viaheavencanwait heavencanwait
20:08
Kiedyś było między wami okej, prawda? To chyba najgorsze: w takiej sytuacji przypomnieć sobie, że między dwojgiem ludzi coś kiedyś było, coś dobrego?"
— Jakub Żulczyk "Wzgórze psów"
Reposted fromseeyousoon seeyousoon viaheavencanwait heavencanwait
20:07
Zadziwiające ile wspomnień nosi w sobie zapach wieczornego powietrza.
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.
(PRO)
No Soup for you

Don't be the product, buy the product!

close
YES, I want to SOUP ●UP for ...